czwartek, 6 lutego 2014

I tak co noc: Chrrr, mmmm, zgrzyt, piii!!!!

Ja rozumiem wszystko ale to już ludzkie pojęcie przechodzi. I tak pół nocy! 
Zaczyna się róznie, dzisiaj od głośnego: Chrrrr, Chrrrr mi prosto do ucha!!! Tak, to Piotrek chrapie. A uwierzcie mi, że potrafi to robic. Im bardziej go szturcham, tym glosniej on to robi. i 100 razy w nocy ciagnięcie go za rękę, żeby się wreszcie przekręcił.
Potem, kiedy już zaczęłam zasypiać zaczęło się drugie;mmmmmm,mmmmmm,mmmm. Dominik jęczy. Wstaje, biore go, zasypia, budzi się, drze mi kłaki na głowie. Podłożyłam zabawke, dobrze, na chwile. Zaraz ją zgubil i znowu. Maca mnie po buzi, wklada palce do nosa, grzebie w uszach, rwie włosy. Odłozylam do łóżeczka. znowu źle, zabawki to za mało, on musi czuć cieplo matki i kierując się nim zblizać swoje lepkie paluszki do tych biednych pozostałości na głowie. Znowu do łóżka:mmmm,chrap,mmmm,chrap. Znowu Piotrka na bok, dziecko na bok, zasnął!
Zgrzyt, zgrzyt! Nie dość, że chrapie to jeszcze zębami zgrzyta. KU.....a!!!! Niech tylko wrócimy do Polski, wezme go do dentysty i każe upiłować te zęby, zaczne parzyć melise i wytne migdała!

Chrup, Chrum, Piiii, piiii: PIotrek obudź się, słyszysz? Mysze mamy! No i chyba rzeczywiście, do tych co nocnych męk doszło jeszcze chrobotanie myszy gdzieś przy rurach. Echo niesie sie jak cholera!

MMM,mmmmm,,mmm. Dominik się znowu obudził, łóżeczko, łóżko, bujanie, głaskanie, rwanie, miętoszenie, jęczenie. Szlag by to. Siadlam i patrzyłam jak Dominik tym razem za swoją ofiarę obrał ojca. Powoli zbliżał się do jego twarzy, wymachując na oślep rękami. a Piotr, jak to mężczyzna, kazał mi się uspokoić i przestać go budzić bo o 5 wstaje do roboty. Uspokoiłam wiec nerwy, wzięłam dziecko, polulalam odłożyłam do lóżeczka, sama położyłam się do góry nogami, ręka przez szczebelki i tak udało nam się pospać 3 godziny. O 6-stej mogę juz malca wziąć do siebie i uciec na drugi koniec łóżka. Kolejna noc zaliczona. Zaczynam ich nie lubić;/. Oby po wyzdrowieniu i wyrżnięciu osttaniego zęba sytuacja uległa poprawie, bo osiwieje. JESZCZE TA MYSZ!

Na koniec seria zdjęć z grudnia. Robilam je codziennie tuż po zaśnięciu













Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Prosze o pozostawienie opinii:)